Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Moje ulubione :). Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Moje ulubione :). Pokaż wszystkie posty

sobota, 3 sierpnia 2013

183.

Porządków ciąg dalszy ;) Postanowiłam podpowiedzieć Wam na jakie blogi kulinarne zaglądam. Nie korzystam z przepisów umieszczanych na jakichś serwisach sponsorowanych Knorr czy Winiary, ani z przepisów z gazet. Dla mnie najlepsze są blogi, bo tam znajdują się wypróbowane przez autorki przepisy i zawsze wychodzą mi z nich wypieki czy też obiady. A jakie piękne zdjęcia tych wyrobów... :) Na talerzu w domu wygląda to trochę inaczej ;)

Jeżeli ktoś zaglądał do pliku z "ciekawymi przepisami", to na pewno część tych blogów już zna. Linki do nich widnieją też od kilku na dni na moim blogu.




DOMOWE GOTOWANIE i DOMOWE WYPIEKI to blogi autorstwa p.Joanny i założę się, że większość z Was korzystało już z jej przepisów. Ogromna kopalnia najróżniejszych dań i wypieków, które ZAWSZE się udają :) Ogromnie polecam!




Któż nie zna KWESTII SMAKU? Chyba każdy słyszał :) Przepiękne zdjęcia i sprawdzone przepisy. Dania kuchni włoskiej, francuskiej, angielskiej i oczywiście polskiej. Również przeogromnie polecam :)




FILOZOFIA SMAKU to również bardzo przeze mnie lubiany blog i na liście "ciekawych przepisów" pojawia się dosyć często :) Można tu znaleźć przepisy kuchni meksykańskiej, włoskiej, a nawet arabskiej i azjatyckiej.




KULINARNE SZALEŃSTWA MARGARYTKI to blog, który z pewnością mogę Wam polecić. Łatwo znaleźć przepis dzięki wielu kategoriom. Znajdziemy tu także kilka przepisów na dania z parowaru (czyli coś dla mnie) oraz na przetwory. W zasadzie blog można skomentować jednym zdaniem: Dobrze i polsku! :)




Jeśli chcecie coś upiec, to zapraszam na blog ARABESKI :) Ogrom! Po prostu ogromna ilość przepisów na najróżniejsze wypieki! Zawsze wychodzą i zawsze pyszne :)



SMAK ZDROWIA to najzdrowszy blog jaki znam :) Wiele przepisów już wykorzystałam i są pyszne, dietetyczne, a przede wszystkim zdrowe. Ten blog wciąga i uzależnia ;) Jak zaczniesz czytać, to już nie można przestać, a każdy wpis się dosłownie pożera oczami! Kopalnia wiedzy o zdrowym odżywianiu. Uważam, że autorka powinna wydać książkę, którą należy wprowadzić do szkół jako podręcznik :) Jeśli chcecie zdrowo się odżywiać lub schudnąć (a w wypadku tego bloga to jest to samo), to nie możecie tu nie zaglądnąć. Polecam przejrzeć galerię metamorfoz - powala i motywuje :) Nobla dla tej Pani! Mnóstwo różnych ciekawostek, plany diety oraz cykl artykułów "od aktywności do zdrowia" powstałe we współpracy z p. Mariuszem, który chciał podzielić się po prostu swoją wiedzą na temat zdrowego trybu życia. Nie ma lepszego miejsca w sieci, POLECAM! :)




Jeśli ktoś czyta mojego bloga, to na pewno rozpozna ten blog: PIECZARKA MYSIA :) Przepisy, z których niejednokrotnie już korzystałam i ciągle korzystam :) Proste i pyszne przepisy dla każdego! Dla początkujących wprost idealny. Zajrzyjcie :)




W KUCHNI USAGI znajdziecie WSZYSTKO. A najpyszniejsze są desery :) I to najbardziej na tej stronie polecam :) Zdjęcia aż by się zjadło! Tak apetycznie to wygląda :) Znajdziecie tam również przepisy z całego świata, dosłownie. Polecam!




NA MIOTLE znajdziecie bardzo przydatne ABC pieczenia, a jak zobaczycie, ile autorka ma foremek, to Wam oko zbieleje z zazdrości ;) Również jest tu kilka tutoriali czyli przepisy krok po kroku, m.in. na "marchewki" z sałatką ->http://namiotle.pl/5008/jak-zrobic-marchewki-z-kruchego-ciasta/, które na imieninach na pewno będą hitem! :)




Ostatnio odkryłam też WYPIEKI Z PASJĄ. Ciągle jestem na etapie przeglądania zawartości bloga i kilka przepisów już sobie zapisałam do wypróbowania :) Polecam wpis o składaniu serwetek -> http://wypiekizpasja.blox.pl/2011/06/Dinner-Party-Kilka-serwetkowych-trikow.html.




Zaglądam też na RASPBERRIES AND CREAM jak coś bym upiekła, ale nie wiem co ;)




Z PAMIĘTNIKA DIETETYKA to jeszcze jeden blog o lekkim i zdrowym jedzeniu. Możecie też znaleźć tu wiele porad dotyczących odżywiania, pochodzących od dietetyczki :) Warto poczytać!


No :) Przedstawiłam Wam 13 blogów, na które najczęściej zaglądam. Wiadomo, zajrzę też czasem na inne - tą resztę znajdziecie w pliku CIEKAWE PRZEPISY.

Mam nadzieję, że przyda Wam się moja lista.
Pozdrawiam!

piątek, 22 lutego 2013

150.

Sucha skóra. Któż nie ma z tym problemu :P Ja od zawsze miałam przeraźliwie suchą skórę, szczególnie na nogach. Ale wcieranie balsamów...? Komu by się chciało? I to codziennie? eee... A te wszystkie balsamy, drogeryjne czy katalogowe - tylko maskują problem. Po zmyciu mazidła znów wyłazi na wierzch sucha, biała wręcz skóra.
Ale te czasy już minęły :) Znalazłam coś, co chce mi się wcierać i co przynosi efekty! O czym mowa? O oliwce pielęgnacyjnej Hipp'a :) To oliwka inna niż reszta, daleko jej do Johnsona. A w zasadzie to Johnsons jest daleko z tyłu za tą oliwką :)





Zachwycił mnie banalny skład, bez żadnej chemii. Opakowanie co prawda bez pompki, ale otworek jest tak wyprofilowany, że oliwka nie wylewa się i nie brudzi wszystkiego dokoła. Jest bardzo wydajna, pachnie bardzo delikatnie, a skóra jest tak cudowna w dotyku, że nie można przestać się miziać! :D I wciera się ją od razu pod prysznicem, tzn. zaraz po skończeniu kąpieli. Resztki wody z ciała strząsam ręką i wtedy, na tą wilgotną skórę aplikuję nieco oliwki. Otulam się ręcznikiem albo szlafrokiem, żeby "doschnąć" i tyle. Nawet jak przez kilka następnych dni po kąpieli nie wcieram oliwki, to skóra i tak pozostaje nawilżona i gładka. Ciekawa jestem jak moja skóra będzie współpracować z oliwką w czasie upałów. Na zimę jednakże jest idealna :)
Johnson's zawsze mi się wszedzie rozlewał i wszystko brudził. Bez obaw, Hipp takich cyrków nie odstawia ;) Szczerze polecam! :) Oliwka Hipp została moim ulubionym zimowym "balsamem" :) Mam nadzieję, że będzie się sprawdzać cały rok :)
Pozdrawiam!

czwartek, 10 stycznia 2013

139.

Odkrycie roku 2013! Mydło laurowe Aleppo!!! :)




Pewnie nie jedna z Was - czytaczek mego skromnego bloga :P, słyszała o tym naturalnym mydełku. Jest to syryjskie, ręcznie robione mydło, z naturalnych składników. Głownymi składnikami są olej z oliwek i olej laurowy. Nie testowane na zwierzętach. Nie zawiera barwników, perfum i innych sztucznych substancji. Sama natura ;)
Nazwa wzięła się od miasta Aleppo, w którym to mydło produkowane jest od ponad 2000 lat! Zanim trafi do sklepów, jest suszone na powietrzu 8-9 miesięcy. Jest to czas niezbedny, aby mydło zmieniło konsystencję z płynnej na twardą kostkę.
Każde mydełko ma pieczątkę - wygląda bardzo orientalnie ;)
Olej laurowy działa jak naturalny antybiotyk, ma właściwości dezynfekujace i odżywiające. Pomaga na trądzik, łuszczycę, egzemę, łupież...
Dostepne są różne wersje, że tak powiem, procentowe :P Czyli o różnej zawartości oleju laurowego. Im większe problemy ze skórą, tym wyższy procent wybieramy. Ja mam mydło 15-procentowe, bo nie mam jakiś wielkich problemów dermatologicznych.
Zapach? Hmm.. Kojarzy mi się z czyms z domu mojej ś.p. Babci. Ale nie mogę sobie przypomnieć... Na pewno nie jest to zaden intensywny ani drażniący zapach.
Sposób użycia bardzo prosty - zwilzoną skórę twarzy pocierać mydłem, aż będzię się ono lepić do skóry i ciągnąć. Trwa to dosłownie kilka sekund. Następnie pozostawiamy mydło na skórze jakąś minutkę (wtedy zasycha i nie można sie usmiechać ;D), a potem spłukujemy letnią wodą.
Moje pierwsze wrażenie generalne? Już nigdy się z nim nie rozstanę! :D Skóra jak pupcia mojego chrześniaczka - taka delikatna i gładka! :) Cud miód i orzeszki :) Po prostu nie można przestać miziać się po twarzy! Skóra jest dobrze oczyszczona, napięta, delikatna i promienna :) Nic nigdy nie dało mi takiego efektu na twarzy.
Akurat nie mam żadnego pryszcza, więc nie powiem czy rzeczywiście aleppo to zwalcza, ale odkąd je używam, to nic mi nie wyskoczyło :)
Jednakże miałam wysypke na dekolcie, z którą od 2 tygodni nie mogłam sobie poradzić. Dwa razy (!) umyłam skórę aleppo i żegnaj wysypko! :)
Mydełko jest absolutnie cudowne i nie wiem jak mogłam przedtem żyć bez niego.. Już zawsze będzie mi towarzyszyć :)



Bardzo gorąco wszystkim polecam mydło Aleppo! :)
Pozdrawiam!

niedziela, 6 stycznia 2013

135.

Pierwszy post w nowym 2013 roku! :)
I od razu nowość - zdjęcia makijażu, ale tylko oczu :P A w zasadzie oka ;)
Przy okazji prezentacja eyelinera użytego do make-up'u. Zapraszam! :)







Gel eyeliner z firmy essence + specjalny pędzelek z tejże firmy to moje mega-odkrycie :)



W zasadzie podpowiedziała mi to Aga, że eyeliner jest super, tylko się trzeba nauczyc kreski robić :D Z tym to jeszcze różnie bywa. Jak nie mam jakiegoś wyjścia - to kreski super. Jak bardzo mi zależy.... To wiecie, nie wychodzi :P
Miałam kiedyś eyeliner z pędzelkiem w płynie, taki zwykły z miss sporty, ale okropnie mnie szczypał po powiekach i pochłonęło go krakowskie MPO ;) Prócz pędzelka, wymyłam - kiedyś się do czegoś przyda ;)
Jeszcze o samym eyelinerze z essence - bardzo czarny żel, wodoodporny, więc śmiało sobie można pobeczeć, a i tak nie spłynie. Bardzo mi się podoba, że opakowanie jest szklane, a nie zwykła plastikowa pipidówa. Zapach... Hhhmmm - jak w ośrodku w Wilamowicach :D Ale na szczęście żeby to poczuc to trzeba sie porządnie wwąchać ;) Pędzelek cacy, dobrze ściety, wyprofilowany. Tak jak mówię - trzeba tylko poćwiczyć ;) Ja nadal się uczę :)
To tyle o tym małym zestawie z essence do kresek. U mnie ma najwyższą notę i nie wiem czy coś go strąci z piedestału :)




O cieniu z FM i EDM napiszę innym razem ;) Pozdrawiam!


poniedziałek, 16 kwietnia 2012

77.

Otóż i na moim blogu po raz drugi pojawia się recenzja! Dziś chciałabym Wam przedstawić:
osuszacz do lakieru Delia: nail enamel dryer.


koteczka bardzo zmęczyło to całe fotografowanie.... :)

Na opakowaniu jest napisane tak: przyspiesza wysychanie emalii, dodatkowo chroni paznokcie przed powstaniem zarysowań i smug. Po aplikacji preparat szybko odparowuje, nabłyszcza płytkę paznokcia i uwydatnia kolor. Nie powoduje wysuszania skórek wokół paznokci.

Zapachem przypomina mi zmywacz z Isany, ten zielony.Oczywiście bezpośrednio po spryskaniu czuć chemię, ale szybko odparowuje. Później palce pachną odziwo dosyć przyjemnie ;)

Koloru brak. Przezroczysty płyn. Konsystencja? Hmm.. w zasadzie powiedziałabym, że jest to bardzo rozcieńczony olejek, ale nie olejek :)

Sposób użycia:  spryskać świeżo pomalowane paznokcie z odległości ok.10cm, chwilę odczekać.

Cena: 11,90zł  za 125ml

Moja opinia? POLECAM! :) Bez dwóch zdań! Od razu ostrzegam, żeby nie pryskać sobie tym po biurku :P Bo zawartość olejku skutecznie brudzi powierzchnie :P Ja podkładam sobie pod paznokcie ręcznik papierowy. Dzięki swojej oleistości faktycznie nie wysusza skórek. Nabłyszcza. Szybko odparowuje. Przyspiesza znacznie wysuszanie lakieru. Pomalowałam paznokcie lewej ręki, spryskałam. Pomalowałam paznokcie prawej ręki, wtedy miałam już 'lewe' paznokcie suche. Ani 5 minut mi to nie zajęło przecież, a już były suche! Oczywiście nie od razu poleciałam sprzątać, prać i gotować :P poszperałam po necie, żeby paznokcie tak awaryjnie miały czas na doschnięcie. I nie mam odciśniętej pościeli :D No po prostu rewelacja i absolutny KWC! (Kosmetyk Wszech Czasów). Od piątku nic mi nie odprysnęło, może to osuszacz się do tego przyczynił? :)

środa, 28 marca 2012

75.

Więc będzie RECENZJA. Moja własna subiektywna.

Olejek myjący bezzapachowy z Biochemii Urody:


Dostajemy taki oto zestawik: olejek słonecznikowy z witaminą E, emulgator i etykietkę do naklejenia (z datą ważności produktu).

Samo wykonanie olejku myjącego jest banalnie proste. Emulgator wlewamy do olejku, mieszamy i gotowe. Jeszcze tylko dokleić etykietę. Ważność produktu - pół roku od sporządzenia.

Konsystencja w zasadzie nieco rzadsza niż można by się spodziewać po olejku. Koloru brak, ewentualnie trochę żółtawy. Bezzapachowy.

Sposób użycia nieco odmienny. Mianowicie na zwilżoną rękę nalewamy troszkę olejku i wsmarowujemy w SUCHĄ twarz. Spłukać ciepła wodą.

Moja opinia??? POLECAM!
Nakładanie na suchą twarz? To był dla mnie szok. Ale dokładnie zmył makijaż, nawet tusz do rzęs, nie pozostawiając ani śladu po nim! Ani jednej smugi! Nic! Nie mogłam uwierzyć :) Jak już się pomaziamy tym olejkiem to trzeba go spłukać ciepłą wodą. I tyle. Łatwo się go spłukuje z twarzy, nie pozostawia jakiejś tłustej warstwy. Nie szczypie w oczy, nie podrażnia. Dla sprawdzenia, czy olejek faktycznie dobrze oczyszcza, przemyłam twarz tonikiem. I nic. Czyściutki płatek został, co po stosowaniu żelu micelarnego się nie zdarzało.
Wniosek? Nie chcę już słyszeć o żelach do mycia twarzy, płynach dwufazowych, micelarnych, mleczkach itp. Nie dość, że to produkt naturalny, nienaszpikowany chemią, to jeszcze ma tak rewelacyjne działanie! A do tego cena. Śmieszna wręcz. 10,80zł za takie cudo! Jak to mówią wizażanki - KWC! Absolutny! Wszystko co napisał producent na stronie jest prawdą. Nie ma tam ani grama kłamstwa. Przekonajcie się same, nie pożałujecie :)