Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kulinaria. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kulinaria. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 15 września 2013

192.

No wreszcie troszkę czasu na blogowanie ;) Prezentuję dziś rurki z kremem! Przepis pochodzi z bloga Mniam-mniam. Do wykonania niezbędne są foremki:

foremki o dł. 7 i 12 cm

Wybaczcie jakość zdjęć - słabą, ale to zdj. z telefonu.


RURKI Z KREMEM
ciasto:
0,5 kg mąki (pszennej/tortowej)
250g masła/"Kasi"
250g kwaśnej gęstej śmietany (u mnie 18%)
szczypta soli

Z podanych składników zagniatamy ciasto. Zawijamy w folię spożywczą i na godzinkę do lodówki (w moim przypadku była to cała noc, tak wyszło ;) ). Foremki smarujemy z zewnątrz (co chyba oczywiste) masłem/margaryną. Po wyjęciu ciasto rozwałkowujemy cienko (2-3mm), lekko podsypując mąką. Ciasto kroimy na paski 2-3cm szerokości, muszą mieć kilkanaście cm długości, sami się przekonacie ile trzeba, żeby owinąć foremkę. Tak więc paski ciasta nawijamy na rurkę od jej cieńszego końca, nieco po skosie, żeby były też estetyczne te nasze rureczki :) Wierzch obtaczamy w cukrze, ale tylko z jednej strony. Nawinięte rurki układamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia i pieczemy w 200-220st.C przez ok.12-15min, aż się ładnie zazłocą :) Z podanej porcji wychodzi 40-60 rurek, w zależności od wielkości użytych foremek i grubości, na jaką rozwałkujemy ciasto.

krem:
2 żółtka
1 cukier waniliowy
1 szklanka cukru
1 szklanka mleka
2 łyżki mąki ziemniaczanej
1 kostka masła/"Kasi"
spirytus do smaku

Żółtka zmiksować z mlekiem, dodać cukry i mąkę, wszystko dobrze wymieszać i ugotować gęsty budyń. Po jego wystudzeniu (pod kołderką z folii spożywczej, żeby uniknąć kożuszka) utrzeć z kostką masła/"Kasi", żeby nie zostały maślane grudki! Na koniec dodać spirytus do smaku i nadziać szprycą rureczki :) Polecam najpierw wetknąć nieco kremu w cieńszy koniec, a potem dopełniać z drugiej strony. Najlepiej też nadziewać bezpośrednio przed podaniem, żeby nie rozmiękły od zbyt długiego leżakowania w lodówce, bo własnie tam krem powinien być przechowywany.
Z podanych składników krem nie starcza na wszystkie rureczki... Resztę wypełniłam ubitą śmietaną i też były dobre :)
Wszystkim domownikom i gościom moje rureczki bardzo smakowały, są na prawdę ge-nial-ne! A kalorie..? Kto by tam liczył :P

Smacznego!

przed upieczeniem
upieczone rureczki
gotowe rurki z kremem! :)



sobota, 24 sierpnia 2013

189.

Najlepiej wypoczywam w kuchni ;) Tak, jak na biologa przystało. Wolę spędzić pół dnia przy garach, niż jechać do kina. No taka ze mnie dziwna gadzina ;) Więc chodziło za mną COŚ DOBREGO. Czasem kilka dni klaruje się, co to jest to "coś dobrego". I tak powstała tarta z kremem panna cotta i ostrężnicami (lub jeżynami, jak kto woli). Oczywiście jest to kombinacja mojej inwencji własnej i paru przepisów (ciasto, krem panna cotta).





TARTA PANNA COTTA Z MUSEM JEŻYNOWYM
na ciasto kruche:
200g mąki pszennej
1 żółtko
szczypta soli
80g cukru
120 masła/margaryny (ja użyłam "Kasi")

Składniki zagnieść na jednolitą masę. Ciasto zawinąć w folię i na godzinkę do lodówki. Formę na tartę lub tortownicę wyłożyc papierem do pieczenia (dno), a boki posmarować margaryną. Blat posypać mąką, rozwałkować ciasto lub po prostu wykleić nim dno i boki formy. Ciasto nakłuć widelcem, obciążyć grochem/fasolą (ja nie obciążyłam, a wyszło super i płaskie). Piec 15-25min do zarumienienia w 180st.C. Jak obciążacie, to po 15min to usuńcie i potem do rumianego koloru. Ja się zagadałam, moje jest zbyt zarumienione ;)

na krem:
600ml śmietany kremówki
150ml mleka
200g białej czekolady (np. Goplany)
60g cukru
3 łyżeczki żelatyny

Mleko, śmietanę i cukier podgrzewać na średnim ogniu, aż cukier się roztopi. Dodać połamaną czekoladę i mieszać, aż się rozpuści. Nie można zagotować! Jak się pojawią pęcherzyki, to zdjąć z gazu. Ostudzić, kładąc na śmietanę (krem) folię spożywczą. Żelatynę rozpuścić w 1/3 szklanki wrzątku, dokładnie wymieszać, żeby nie została ani jedna grudka! Jak ostygnie, to dolać do niej 2-3 łyżki naszej śmietany(kremu) i dokładnie wymieszać, po czym wlać do reszty kremu, zamieszać.

mus:
ostrężnice
cukier do smaku
2 łyżeczki żelatyny

Nie potrafię powiedzieć ile miałam ostreżnic. Tak na oko to.. garnuszek półlitrowy. Zblendowałam owoce, a następnie przetarłam przez sitko, żeby pozbyć się pestek. Żelatynę rozpuszczamy w 1/3 lub mniej szklanki wrzątku. Dokładnie wymieszać, żeby nie została ani jedna grudka! Jak ostygnie, to dolać do niej 2-3 łyżki naszego owocowego musu i dokładnie wymieszać, po czym wlać do reszty musu, zamieszać.

Na ostudzone ciasto wylewamy mus, niekoniecznie cały. Do lodówki. Jak stężeje, wylewamy krem, niekoniecznie cały. Do lodówki. Jak stężeje, to ozdabiamy resztą kremu i musu. Ja zostawiłam nieco za dużo, więc bawiłam się strasznie, szachownice aż zrobiłam :P No i nie łatwo się pracowało z "masami" o takiej konsystencji. Nie chciałam przyozdabiać owocami, bo bałam się, że nie wytrwają kilku dni, bo pozapraszałam koleżanki, więc nie mogłam zjeść z rodzinką wszystkiego jednego dnia ;) A kremu panna cotta mi więcej zostało, więc starczyło jeszcze na 2 mini-deserki: ostrężnice, krem, mus i owoce w szklaneczkach ;)

 


Pozdrawiam!

czwartek, 8 sierpnia 2013

185.

Z okazji urodzin Siostry upiekłam tort :) Oczywiście bez przygód, ale też kombinacji się nie obyło. Zmiksowałam 2 przepisy z bloga MOJE WYPIEKI: http://www.mojewypieki.com/przepis/tort-cappuccino i http://www.mojewypieki.com/przepis/kawowy-tort-orzechowy-z-malinami. Z pierwszego wykorzystałam przepis na kakaowy biszkopt, z drugiego przepis na masę kawową. Chodziło za mną coś kawowego właśnie ;)

Tort jest banalny. Każdy, absolutnie każdy sobie z nim poradzi :) Akurat ja piekłam go w czasie upałów, wszystko się topiło w mgnieniu oka... Dlatego jeśli jeszcze kiedyś będę robiła ten tort, to dodam do masy żelatyny. Do śmietany, którą zdobiłam górę tortu też. Ale po kolei :) Podam przepis, ale pamiętajcie, pochodzi z Moich Wypieków.

TORT KAWOWY

na biszkopt czekoladowy:
5 jajek, żółtka osobno
3/4 szklanki cukru
2/3 szklanki mąki pszennej tortowej
1/3 szklanki kakao

Składniki powinny mieć temperaturę pokojową.
Mąkę przesiewamy z kakao. Zalecam wykonać ten krok, bo często przy pieczeniu się o tym zapomina, albo po protu pomija ;)
Białka ubijamy na sztywną pianę, pod koniec ubijania dodajemy partiami cukier, dobrze miksując. Następnie dodajemy żółtka, po każdym dobrze ubijając.
Wyłączamy mikser, a w dłoń bierzemy szpatułkę lub łyżkę i powoli, małymi porcjami wsypujemy mąkę przesianą z kakao. Pamiętajcie, żeby mieszać tylko w jedną stronę! Powoli, cierpliwie i delikatnie, a biszkopt pozostanie puszysty :)
Piekarnik nagrzewamy do 160-170st.C. Biszkopt wlewamy do tortownicy (średnica 20-22cm), której dno wykładamy papierem do pieczenia. Podobno boków ma się nie smarować. Hmmm.... Ja miałam potem problem odkleić biszkopt od boków formy, bardzo mi się postrzępił.
Biszkopt pieczemy do suchego patyczka 30-40min. Ja zawsze piekę góra-dół, tylko na 10-15min właczam termoobieg.
Gorące ciasto wyciagamy z piekarnika i w formie, upuszczamy na ziemię, z wysokości ok. pół metra. Wkładamy z powrotem biszkopt do piekarnika, ale zostawiamy uchylone drzwiczki. Dopiero po wystudzeniu wyciągamy biszkopt z formy i jeśli nie jest płaski, to odwracamy go do góry nogami. Przekrawamy na 3 blaty.

na krem kawowy:
600ml śmietanki 36%
260g białej czekolady
3,5 łyżki kawy rozpuszczalnej

Czekoladę łamiemy na drobne kawałki. Wszystkie składniki dajemy do garnka i podgrzewamy, aż czekolada się rozpuści i utworzy się gładka masa. Często mieszamy.
Krem przykrywamy folią spożywczą, żeby nie zrobił się kożuch (folię należy położyć bezpośrednio na masie). Po wystudzeniu krem chowamy do lodówki na całą noc (ok. 12 godzin).  
Następnego dnia masę z lodówki ubijamy mikserem, aż powstanie gęsty krem. To jest moment, w którym ja dodałabym żelatynę, bo mój krem okazał się nieco rzadki i ciężko się w tym upale z nim pracowało. Nie ubijać masy zbyt długo, żeby się nie skur... ;) Gotowy krem przechowujemy cały czas w lodówce.

dodatkowo:
likier kawowy/czekoladowy/orzechowy do naponczowania (rozcieńczony przegotowaną wodą)
śmietana
gorzka czekolada

Dokończenie tortu to pestka ;) Blat biszkoptu ponczujemy, następnie wykładamy masę, kolejny blat, naponczować, masa, ostatni blat i reszta masy na górę i na boki, także dobrze to rozplanujcie ;) Potem mój tort powędrował na całą noc do lodówki. Kończyłam go następnego dnia, czyli ozdobiłam go śmietaną, a napisy zrobiłam z roztopionej czekolady.
Mianowicie: rozpuszczoną czekoladę studzimy do temp. pokojowej, a następnie na pergaminie/papierze do pieczenia łyżeczką lub czymkolwiek, formujemy napisy i wzorki ( u mnie ślimaczki) i wkładamy do zamrażarki na kilka minut. Potem gotowe twarde wzorki układamy na torcie i delikatnie dociskamy.

Tak naprawdę ozdabianie tortu dowolne, ja podaję moją propozycję :)
Tort jest naprawdę przepyszny, nie za słodki, po prostu idealny :) Ale jak już wcześniej wspominałam, do kremu dodałabym jednak żelatynę, do śmietany też, bo w tym upale wszystko w mgnieniu oka się topiło... Również nie zaszkodziłoby, jakby masy było trochę więcej...
Siostra miała urodziny w środę, krem robiłam w poniedziałek, we wtorek rano piekłam biszkopt i ubijałam krem. Po południu blaty przekładałam kremem, a końcowe zdobnictwo w środę, przed składaniem życzeń :) Także trzeba to sobie rozplanować :)




Pozdrawiam!

sobota, 3 sierpnia 2013

183.

Porządków ciąg dalszy ;) Postanowiłam podpowiedzieć Wam na jakie blogi kulinarne zaglądam. Nie korzystam z przepisów umieszczanych na jakichś serwisach sponsorowanych Knorr czy Winiary, ani z przepisów z gazet. Dla mnie najlepsze są blogi, bo tam znajdują się wypróbowane przez autorki przepisy i zawsze wychodzą mi z nich wypieki czy też obiady. A jakie piękne zdjęcia tych wyrobów... :) Na talerzu w domu wygląda to trochę inaczej ;)

Jeżeli ktoś zaglądał do pliku z "ciekawymi przepisami", to na pewno część tych blogów już zna. Linki do nich widnieją też od kilku na dni na moim blogu.




DOMOWE GOTOWANIE i DOMOWE WYPIEKI to blogi autorstwa p.Joanny i założę się, że większość z Was korzystało już z jej przepisów. Ogromna kopalnia najróżniejszych dań i wypieków, które ZAWSZE się udają :) Ogromnie polecam!




Któż nie zna KWESTII SMAKU? Chyba każdy słyszał :) Przepiękne zdjęcia i sprawdzone przepisy. Dania kuchni włoskiej, francuskiej, angielskiej i oczywiście polskiej. Również przeogromnie polecam :)




FILOZOFIA SMAKU to również bardzo przeze mnie lubiany blog i na liście "ciekawych przepisów" pojawia się dosyć często :) Można tu znaleźć przepisy kuchni meksykańskiej, włoskiej, a nawet arabskiej i azjatyckiej.




KULINARNE SZALEŃSTWA MARGARYTKI to blog, który z pewnością mogę Wam polecić. Łatwo znaleźć przepis dzięki wielu kategoriom. Znajdziemy tu także kilka przepisów na dania z parowaru (czyli coś dla mnie) oraz na przetwory. W zasadzie blog można skomentować jednym zdaniem: Dobrze i polsku! :)




Jeśli chcecie coś upiec, to zapraszam na blog ARABESKI :) Ogrom! Po prostu ogromna ilość przepisów na najróżniejsze wypieki! Zawsze wychodzą i zawsze pyszne :)



SMAK ZDROWIA to najzdrowszy blog jaki znam :) Wiele przepisów już wykorzystałam i są pyszne, dietetyczne, a przede wszystkim zdrowe. Ten blog wciąga i uzależnia ;) Jak zaczniesz czytać, to już nie można przestać, a każdy wpis się dosłownie pożera oczami! Kopalnia wiedzy o zdrowym odżywianiu. Uważam, że autorka powinna wydać książkę, którą należy wprowadzić do szkół jako podręcznik :) Jeśli chcecie zdrowo się odżywiać lub schudnąć (a w wypadku tego bloga to jest to samo), to nie możecie tu nie zaglądnąć. Polecam przejrzeć galerię metamorfoz - powala i motywuje :) Nobla dla tej Pani! Mnóstwo różnych ciekawostek, plany diety oraz cykl artykułów "od aktywności do zdrowia" powstałe we współpracy z p. Mariuszem, który chciał podzielić się po prostu swoją wiedzą na temat zdrowego trybu życia. Nie ma lepszego miejsca w sieci, POLECAM! :)




Jeśli ktoś czyta mojego bloga, to na pewno rozpozna ten blog: PIECZARKA MYSIA :) Przepisy, z których niejednokrotnie już korzystałam i ciągle korzystam :) Proste i pyszne przepisy dla każdego! Dla początkujących wprost idealny. Zajrzyjcie :)




W KUCHNI USAGI znajdziecie WSZYSTKO. A najpyszniejsze są desery :) I to najbardziej na tej stronie polecam :) Zdjęcia aż by się zjadło! Tak apetycznie to wygląda :) Znajdziecie tam również przepisy z całego świata, dosłownie. Polecam!




NA MIOTLE znajdziecie bardzo przydatne ABC pieczenia, a jak zobaczycie, ile autorka ma foremek, to Wam oko zbieleje z zazdrości ;) Również jest tu kilka tutoriali czyli przepisy krok po kroku, m.in. na "marchewki" z sałatką ->http://namiotle.pl/5008/jak-zrobic-marchewki-z-kruchego-ciasta/, które na imieninach na pewno będą hitem! :)




Ostatnio odkryłam też WYPIEKI Z PASJĄ. Ciągle jestem na etapie przeglądania zawartości bloga i kilka przepisów już sobie zapisałam do wypróbowania :) Polecam wpis o składaniu serwetek -> http://wypiekizpasja.blox.pl/2011/06/Dinner-Party-Kilka-serwetkowych-trikow.html.




Zaglądam też na RASPBERRIES AND CREAM jak coś bym upiekła, ale nie wiem co ;)




Z PAMIĘTNIKA DIETETYKA to jeszcze jeden blog o lekkim i zdrowym jedzeniu. Możecie też znaleźć tu wiele porad dotyczących odżywiania, pochodzących od dietetyczki :) Warto poczytać!


No :) Przedstawiłam Wam 13 blogów, na które najczęściej zaglądam. Wiadomo, zajrzę też czasem na inne - tą resztę znajdziecie w pliku CIEKAWE PRZEPISY.

Mam nadzieję, że przyda Wam się moja lista.
Pozdrawiam!

piątek, 2 sierpnia 2013

182.

Czy Wy też tak robicie?
Przeglądam sobie różne blogi kulinarne.. Jak mi się jakiś przepis spodoba, to dodaję stronę do zakładek. Efekt - setki zakładek, nic nie mogę potem znaleźć! Co tu robić?
Odpowiedź: PORZĄDEK! :)

Przyszedł czas na stworzenie listy w zwykłym Excelu :] W końcu dowiedziałam się, ile przepisów znalazłam i jeszcze nie wykorzystałam. Wprowadziłam też ułatwienie: podział na sałatki, zupy, desery itp. Wszystkie wypróbowane i smaczne dania/wypieki wędrują do mojego zeszytu z przepisami. Moją listę znajdziecie tu: CIEKAWE PRZEPISY. Może coś Wam się spodoba? :)

Pozdrawiam!

czwartek, 30 maja 2013

176.

Improwizacja to moje drugie imię ;) Nie miałam ochoty przeszukiwać blogów kulinarnych, żeby się zainspirować i wymyślić co zrobić na obiad, więc po prostu otworzyłam zamrażarke i poszperałam, co tam jeszcze zalega, a co przed wyprowadzką z Krakowa trzeba spałaszować.

Kurczak z warzywami i makaronem:
makaron rurki lub tasiemki
filet z kurczaka
kalafior
brokuły
marchewka
groszek zielony
kostka rosołowa
nieco śmietany 12%, woda i mąka (czyli zagęszczacz do sosu)
pieprz, czosnek granulowany

Wszystkie te warzywa miałam pokrojone w zamrażarce. Więc na patelni rozgrzałam odrobinę oleju (1 łyżeczkę) i wrzuciłam warzywa. Przykryłam i nieco dusiłam, kilka minut. W tym czasie pokroiłam koko w kostkę i ugotowałam makaron. Następnie do warzyw dorzuciłam koko i dusiłam kolejne kilka minut. Kostkę rosolową rozpuściłam w szklance wrzątku i wlałam na patelnię. Całość dusiłam jakieś 10min. Przygotowałam zagęszczacz, czyli 2 łyżki śmietany, 2 łyżki mąki i trochę wody, wszystko dokładnie wymieszałam. Wlałam na patelnie i zaczekałam, aż się zagotuje. Potem gotowałam jeszcze parę minut, żeby sosik się zagęścił nieco bardziej i doprawiłam. Na talerz sypnęłam ugotowany makaron i dodałam kuraka z warzywami :)
Smacznego!


sobota, 4 maja 2013

174.

Wspomniany kiedyś przeze mnie blog Smak Zdrowia jest ogromną inspiracją, kopalnią pomysłow na zdrowy obiad. Również burgery okazały się przepyszne!

Drobiowe burgery z farszem warzywnym:
pierś z kurczaka
groszek zielony
cebula
jajko
przyprawy

seler ze słoiczka
cebula
ogórki konserwowe
kukurydza
pieczarki
przyprawy

Koko, cebulę, jajko i przyprawy blendujemy albo mielimy (ja akurat nie posiadam maszynki do mięsa), dodajemy podgotowany groszek i mieszamy. Na patelni pod przykryciem smażymy okrągłe burgery, grubości ok. 0,5cm, przypiekamy z obu stron. Do garnka wyłożonego folią aluminiową chowamy gorące burgery. Po usmażeniu wszystkich burgerów robimy farsz. Seler siekamy na mniejsze paseczki, cebulę kroimy w kostkę, podobnie ogórki konserwowe i pieczarki. Razem z kukurydzą i przyprawami podgrzewamy, nie chodzi o jakieś przypiekanie, tylko żeby warzywka były ciepłe. Farsz tak naprawdę dowolny, ja dałam resztki z lodówki :) Na talerz kładziemy jednego burgera, na to wykładamy ciepły farsz i przykrywamy drugim burgerem. Jako dodatek upiekłam w piekarniku frytki, też zdrowe, bo bez tłuszczu :)
Smacznego!




P.S. Wiem, że nie podaję proporcji, ale wierzcie mi - ja w kuchni, prócz wypieków, wszystko robię 'na oko' ;)
Pozdrawiam!

piątek, 3 maja 2013

173.

O sałatce "gyros" chyba każdy słyszał. Ale po co robić sałatkę, jak można po prostu przygotować sobie gyrosik na obiad? :)

Gyros na talerzu:
cebula
filet z kurczaka
przyprawa 'gyros'
kukurydza
pomidor
ogórek korniszony/kiszony/świeży
kapusta pekińska
jogurt naturalny
przyprawy

Koko i cebulę kroimy w kostkę, podsmażamy na patelni najpierw cebulkę, potem dodajemy posypane przyprawą 'gyros' koko. Pomidora i ogórki również kroimy w kostkę, szatkujemy kapustę. Jopgurt przyprawiamy solą, pieprzem, jak ktoś chce, to można wgnieść czosnek.
Na głeboki talerz wykładamy jeszcze gorące mięso, na to kukurydzę, pomidora i ogórki. Na samą gorę kapustę i polewamy całość sosem jogurtowym. Ja zazwyczaj po każdym warzywku dodaje nieco sosu, żeby nie trzeba było robić rewolucji na talerzu, w celu oblania sosem wszystkich składników :P
Smacznego!





czwartek, 2 maja 2013

172.

Czy spodziewałby się ktoś, ze makaron z porem może być tak wyśmienity? Ja na pewno nie, ale zaryzykowałam ;) Przepis pochodzi ze strony SmakZdrowia.

Makaron z porem:
makaron pełnoziarnisty (penne)
1 mały por
mleko
mąka pełnoziarnista
sól, pieprz

Makaron należy ugotować. Pora kroimy na cienkie paseczki, solimy i dusimy na patelni pod przykryciem do miękkości. Do zimnego mleka (pół szklanki) wsypujemy 1 łyżkę mąki oraz przyprawy i mieszamy, żeby nie było grudek. Zalewamy pora i podgrzewamy, żeby sos zgęstniał. Na końcu wsypujemy makaron do sosu, doprawiamy ewentualnie.
Smacznego!



czwartek, 18 kwietnia 2013

170.

Co by tu zrobić z polędwiczek z indyka? Ano różne rzeczy można zrobić, ja się zdecydowałam na roladę z pieczarkami :)

Rolada z indyka z pieczarkami:
250g polędwiczek z indyka
1 jajko
kilka pieczarek
przyprawy

Mięso kroimy w kostkę i blendujemy z jajkiem i przyprawami. Pieczarki kroimy w plasterki, mieszamy z mięsem. Formujemy roladę (moja wyszła gruuuuba) i zawijamy w folię aluminiową. W parowarze gotowałam ją chyba z godzinę, żeby mieć pewność, że środek też się ugotuje. Przy okazji uparowały się ziemniaczki i brokuły  ;) Przygotowałam też dip z owych brokułów, z dodatkiem białego serka (Mój Ulubiony) i jogurtu naturalnego, plus przyprawy. Uparowaną/ugotowaną roladę kroimy w plastry, opcjonalnie: polać dipem brokułowym. Kompocik wiśniowy i obiad jak ta lala :)
Smacznego!





środa, 17 kwietnia 2013

169.

Jakoś tak ten babeczkowy kształt mi przypadł do gustu, więc dziś śniadanie. Prościzna, a zawsze to jakieś urozmaicenie.Zainspirowałam się Kwestią Smaku.

Babeczki z jajek:
jajka (sztuk tyle, ile zjesz)
dowolne składniki :)

Rzecz polega na tym, żeby nagrzać piekarnik na 200st.C, góra-dół. Mając silikonowe foremki wkładamy do niej prócz jajka, wszystko czego dusza zapragnie ;) Ja robiłam je któregoś piątku, a post zachowuję, więc do środka powędrowały sery. Na dno foremki plaster mozzarelli, potem wbiłam jajka, na górę trochę pieczarek pokrojonych na plasterki i kawałek camembera.
Jajka zapiekamy 15min.
Smacznego!




Prościzna, a jednak to jakieś urozmaicenie :)
Pozdrawiam!

wtorek, 16 kwietnia 2013

168.

Co by tu zrobić na obiad? Może jakieś babeczki? :D Mięsne, dla odmiany.

Mięsne babeczki:
filet z kurczaka
jajko
brokuły
pieczarki
biały ser
przyprawy

Kolejna obiadowa improwizacja :) Mięso pokroiłam w kostkę i zblendowałam razem z jajkiem i przyprawami. Kilka różyczek brokuła ugotowałam w osolonej wodzie, pieczarki miałam już usmażone wcześniej. Następnie brokuła wystudziłam, dorzuciłam pieczarki i nieco sera (Mój Ulubiony) oraz przyprawy i zblendowałam. W foremkach na muffinki najpierw wykładałam mięsko, potem masę brokułową. Zostało mi nieco mięsa, więc do niektórych na górę jeszcze podokładałam. Ale następnym razem jak będę robić takie babeczki, to na dół dam brokuła, a na górę mięso, żeby łatwiej sie wyciągały z foremek. Piec w 180st.C 30-40min. Wyszło mi 10 babeczek. Ilość mięsa jaką trzeba? Tyle, ile zużyłybyście na obiad dla 2 osób :) Nie ważyłam, wszystko na oko robiłam.
Smacznego!



niedziela, 14 kwietnia 2013

166.

Podobno mąka pełnoziarnista jest zdrowsza. OK. Więc zaopatrzmy się w taką i do dzieła :)
Dziś prezentuję bardzo smaczne racuszki na maślance, przepis podpatrzony ze Smaku Zdrowia.

Racuszki na maślance:
2 jajka
150ml maślanki
100g mąki pełnoziarnistej
łyżeczka cukru
1/2 łyżeczki sody

Białka ubijamy na sztywną pianę, następnie dodajemy cukier i żółtka (można dodać więcej cukru niż w przepisie). Dodajemy maślankę, mąkę partiami i sodę. Jak się ma dobrą patelnie teflonową, to nie trzeba jej niczym smarować, tylko rozgrzać. Ja dla pewności posmarowałam patelnie kilkoma kroplami oleju. Łyżką nakładamy ciasto, formując małe krążki. Smażymy na małym ogniu, pod przykryciem.
Zamiast dżemu, zblendowałam pomarańczę i polałam racuszki :) Pycha!

Smacznego!



środa, 10 kwietnia 2013

165.

Jak nie wyrzucić niepotrzebnie białek po torcie? Należy upiec babkę na białkach! ( z przepisu Arabeski)

Babka na białkach:
4 białka
3/4 szkl. cukru
1,5 szkl. mąki
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1/2 szkl. mleka
1/2 szkl. oleju
1 łyżka kakao
1 łyżeczka cynamonu
opcjonalnie: zmielone orzechy laskowe

Białka ubijamy na sztywna pianę, pod koniec dodajemy cukier (ja dodałam tylko pół szklanki). Następnie delikatnie i porcjami dodajemy mąkę wymieszaną z proszkiem. Dolewamy mleko i olej. Ciasto dzielimy na 3 równe części. Do jednej dajemy kakao, do drugiej cynamon, a do trzeciej nieco ekstraktu z wanilii lub orzeszki laskowe :)
Formę na babkę (okrągłą) smarujemy masłem i wysypujemy bułką tartą (coby się nam babka nie przykleiła). Na samo dno ciasto z orzechami, na to kakao, a na górę cynamon. Pieczemy ok.50min w 180st.C.
Po wystudzeniu  można posypać z góry cukrem pudrem.




Niestety mam dla Was tylko szczątkowe zdjęcia, bo akurat byli goście i już niewiele zostało. Generalnie mała ta babka, ale przynajmniej białka po torcie się nie zmarnowały :)
Pozdrawiam!

wtorek, 9 kwietnia 2013

164.

Z okazji "18-tych" urodzin, moich, upiekłam sobie tort :D Przy okazji świętowaliśmy urodziny mego Narzeczonego, bo różnica wieku między nami, to tylko 8 dni :) :) Przepis pochodzi ze strony Moje-wypieki.pl. Tort jest pracochłonny, a przede wszystkim czasochłonny. Jest bardzo dobry, ale nawet jak dla mnie- za słodki. Proponuję pozmniejszać sobie ilość cukru oraz kupić troszkę więcej orzechów, żeby udekorować nimi boki tortu. Blaty upiekłam dzień wcześniej.

Tort egipski:
ciasto:
2 białka
2 łyżki cukru
1/2 łyżki mąki
40g zmielonych orzechów laskowych

Takich blatów potrzebujemy 3, tak więc należy zgromadzić 6 białek, 6 łyżek cukru, 1,5 łyżki mąki i 120g zmielonych orzechów laskowych, które można zastąpić włoskimi.
Białka miksujemy na sztywną masę. Ciągle miksując dodajemy cukier. Wyłaczamy mikser, dodajemy mąkę i delikatnie mieszamy, potem partiami orzechy i również delikatnie mieszamy. Masę wykładamy do tortownicy o średnicy 20-24cm, wyłożonej papierem do pieczenia. Pieczemy blat 15min. w 170st.C. Po upieczeniu blat przekładamy na talerz i odrywamy papier. 3 blaciki są potrzebne do tortu.

masa budyniowa:
10 żółtek
10 łyżek cukru
5,5 łyżek mąki pszennej
6 łyżeczek cukru wanilinowego
340ml mleka
170g miekkiego masła/margaryny "Kasi"

W garnku miksujemy żółtka z cukrem, cukrem wanilinowym, mąką i mlekiem. Całość należy zagotować i na małym ogniu gotować jeszcze parę minut, ciągle mieszając, aż masa zgęstnieje. Uważajcie, żeby nie przypalić :) Następnie masę studzimy. Proponuję przelać masę do miski i przykryć folią spożywczą, żeby nie zrobił się kożuch. Jak już masa będzie wystudzona, to zabieramy się za miksowanie masła na puszystą masę (w międzyczasie,zanim budyń stygnie, zrobić orzechy i karmel do masy śmietanowej!). Zawsze zadaję sobie pytanie: jak, do cholery, wygląda puszysta masa maślana?! Otóż miksujemy tak długo, aż masło przestanie "klikać" :) Wtedy jest puszystą masą :D I dalej miksując dodajemy porcjami chłodną masę budyniową. Odkładamy sobie 2-3 łyżki do posmarowania boków tortu.

masa ze śmietany:
340g słodkiej śmietany 30/36%
200g + 2 łyżki cukru
120g orzechów laskowych

Na początku właczamy piekarnik na 180st.C i umieszczamy w nim orzechy laskowe na papierze do pieczenie. Jak się zarumienią, a skórka zacznie im pękać, to wyciągamy. Ja proponuję wykonać tę czynność tuż po upieczeniu blatów, gdy piekarnik jeszcze gorący :) Następnie studzimy orzeszki, a potem pocieramy w rękach, żeby skórka odeszła. Nie musi to być hiperdokładnie, bez spiny ;) Potem orzechy siekamy na drobne kawałki (ja w blenderze je posiekałam, a co się będę wysilać). Przygotowujemy karmel: na patelni ogrzewać 200g cukru, aż się stopi i powstanie karmel. Wtedy szybko wylewamy karmel na papier do pieczenia i jeszcze szybciej rozsmarowujemy na cienką warstewkę. Jak nam ostygnie i stwardnie, to łamiemy go na drobne kawałki (ale nie na proszek!), najlepiej wałkiem. Śmietanę ubijamy na sztywno, pod koniec dodajemy 2 łyżki cukru. Na sam koniec,  do ubitej śmietany dodajemy posiekane orzechy i karmel i delikatnie mieszamy, najlepiej łyżką, a nie mikserem. Trochę karmelu odkładamy do dekoracji tortu.

Na paterze czy czym tam chcecie, układamy pierwszy blat ciasta. 1/3 masy budyniowej rozsmarowujemy na blacie, następnie na to 1/3 masy budyniowej. Kolejny krążek, 1/3 jednej i drugiej masy i ostatni blacik, na którym resztę mas należy wyłożyć. Boki smarujemy odłożoną masą budyniową. Nadmiarowe orzeszki siekamy i obsypujemy nimi boki tortu. Górę tortu dekorujemy odłożonym karmelem (ale proponuje to zrobić bezpośrednio przed podaniem, bo w mojej starej krakowskiej lodówce, karmel zaczął się rozpływać...dziwne). Przechowujemy w lodówce.

Gotowe! Smacznego :)






Jak na drugi tort w moim życiu, to całkiem całkiem :) Najważniejsze, że smakował solenizantom, czyli mnie i Rafałowi :)
Pozdrawiam!

P.S. Zostały Ci 4 białka z tortu? Bez obaw, niebawem pokażę, co zrobić, by sie nie zmarnowały. Tym razem nie bedzie to beza! :)

czwartek, 28 marca 2013

163.

Pozostajemy w kulinarnym klimacie :) Dziś banany w roli głównej! Przepis od PieczarkiMysi.

Ciasto czekoladowe z bananami i bitą śmietaną:
na ciasto:
150g mąki
1 łyżeczka proszku do pieczenia
3 duże  jaja lub 4 male
200g cukru
90ml oleju
70ml mleka
2 łyżki kakao

na resztę:
300ml śmietany kremówki
1,5 łyżeczki żelatyny
2 łyżki cukru pudru
4 banany
kakao do posypania
sok z 1 cytryny do skropienia bananów

Całe jajka wbić do miski, dodać cukier i zmiksować na puszystą masę, ok.6-7min. Dodawać na przemian olej i mleko. Mąkę przesiać z kakao i proszkiem, dodać do reszty składników i zmiksować na gładką masę.
Tortownice o średnicy 20-24cm wyłożyć papierem do pieczenia, a boki posmarować masłem. Wlać ciasto. Piec w 200st.C 35-40min. Ostudzić i przekroić na 2 blaty.
2 banany przekroić wzdłuż i wszerz, skropić sokiem z cytryny (te pójdą do środka ciasta). Resztę bananów pokroić na cienkie plasterki (te do dekoracji) i również skropić sokiem.
Żelatynę rozpuścić w niewielkiej ilości gorącej wody i odstawić do ostygnięcia. Śmietanę ubić na sztywno. Pod koniec ubijania dodać cukier i żelatynę, zmiksować.
Na pierwszy blat wyłożyć 2 łyżki śmietany, wyrównać, wyłozyć banany. Na to 3.4 śmietany, wyrównać, przykryć drugim blatem. Wyłożyć resztą śmietany, udekorować plasterkami, można posypać kakao (ja to pominęłam).
Ciasto przechowywać w lodówce.

Smacznego!





Pozdrawiam i życzę Radosnych Świąt Wielkanocnych!